|
15 maja 2008
Komentarz Instytutu Sobieskiego - Emerytury pomostowe: Test rządu na zdolność do przeprowadzenia jakichkolwiek reform
Przekonanie o tym, że obecny rząd
nie kwapi się do przedstawiania głębokich projektów reform, staje się częścią
potocznej wiedzy. Wynika to z agendy politycznej premiera myślącego o wyborach
roku 2010 – szef rządu zdaje sobie sprawę z tego, że obywatele nie protestują
przeciwko brakowi reform, lecz przeciwko ich skutkom, zwłaszcza gdy odbierane
są im przywileje. Tym bardziej należy docenić fakt, że Ministerstwo Pracy
przedstawiło projekt ustawy o emeryturach pomostowych. Podstawa propozycji to
ograniczenie listy zawodów których wykonywanie daje prawo do korzystania z
wcześniejszych emerytur.
Jest kilka powodów dla których
rząd powinien wykazać determinację do wprowadzenia tej ustawy w życie. Przede
wszystkim chodzi o osiągnięcie podstawowego deklarowanego celu polityki
gospodarczej, czyli podtrzymanie stabilnej ścieżki wzrostu gospodarczego. Wcześniejsze
emerytury stanowiące silny bodziec materialny wypychają setki tysięcy obywateli
z rynku pracy, często w okresie kiedy ich siły życiowe mogą być jeszcze
wykorzystane. W warunkach pojawiającego się w niektórych branżach niedoboru rąk
do pracy należy zaktywizować osoby, które przestają pracować krótko po
osiągnięciu 50 lat życia. Zwiększony wskaźnik zatrudnienia przekłada się na wpływy
budżetu z podatków, oraz obniżone koszty wynikające z wypłat świadczeń. Te
kwoty zostały już wielokrotnie policzone, są znane decydentom i opinii
publicznej. Zielona Księga ministra Hausnera sprzed czterech lat i ostatni
raport Forum Obywatelskiego Rozwoju to tylko wybrane źródła. Ponadto, przewaga
moralna, nieodzowna w momentach proponowania niepopularnych rozwiązań znajduje
się po stronie rządu. Partnerzy społeczni, czyli po prostu centrale związkowe,
zdają sobie sprawę, z tego że obecne przywileje są po prostu niesprawiedliwe,
zostały osiągnięte poprzez nacisk społeczny w całkowicie innej sytuacji rynku
pracy. Ostatnim argumentem za jest
poparcie znacznej części prasy, która będzie popierać projekt rządowy.
Jest to argument nie do przecenienia w warunkach demokracji medialnej.
Paweł Szałamacha
Plik do pobrania
...
|